Kapłański jubileusz, to nie tylko dziękczynienie Panu Bogu za dar powołania i służby Chrystusowi i bliźniemu, ale też okazja do refleksji nad jego wielkością i płynącymi zeń zobowiązaniami.
Ks. mgr Kazimierz Szerement -to rodak parafii św. Michała Archanioła w Wojsławicach, urodzony w Majdanie, gorliwy duszpasterz, bardzo skromny, dobry człowiek, przebywający już na emeryturze, zamieszkały w Uchaniach na terenie sąsiadującej parafii, w diecezji zamojsko-lubaczowskiej, w młodości pełnił posługę ks. wikariusza, z wielką radością mówił ksiądz proboszcz Zbigniew Kasprzyk.
„Oto jest dzień, który Pan uczynił,
weselmy się i radujmy w nim” (Ps 118, 24)
Słowami tego Psalmu ks. prof. KUL Edward Walewander wprowadził licznie zebranych wiernych w atmosferę wyjątkowej uroczystości.
Ksiądz profesor w homilii postawił pytanie: dlaczego jubileusz 45-lecia kapłaństwa ma w sobie coś niezwykłego, niepowtarzalnego?
Kaznodzieja uzasadnił, że 45 lat pracy kapłańskiej, prawie połowa stulecia, to czas doprawdy niezwykły. Droga życia ks. mgra kanonika – dom rodzinny, szkoła średnia, studia filozoficzno-teologiczne, sfinalizowane napisaniem ciekawej pracy magisterskiej pod tytułem „Dzieje parafii rzymsko-katolickiej pw. Rozesłania Św. Apostołów w Chełmie Lubelskim w latach 1667-1864”. Ukoronowaniem tej drogi były święcenia kapłańskie 5 czerwca 1976 r udzielone przez bpa lubelskiego Bolesława Pylaka- to tylko niektóre fakty z biografii jubilata, o których przypomniał ks. profesor.
Ks. Kazimierz Szerement w okresie 45 lat pracował w parafiach: Rudno koło Lubartowa, Garbów koło Lublina, w Biłgoraju- Św. Marii Magdaleny, w Nieliszu, Uchaniach, Zamchu i Tyszowcach. Od 2015 roku przebywa na emeryturze.
W obchody pięknego jubileuszu Zacnego Rodaka Parafii Wojsławice włączyła się młodzież szkolna, Legion Maryi, przybyły liczne delegacje wiernych z parafii, w których ks. Kazimierz pracował i gdzie zaskarbił sobie sympatię i szacunek. Jako gorliwy duszpasterz szybko potrafił nawiązywać kontakty ze środowiskiem swojej posługi, czego dowodem była obecność tylu wiernych na jubileuszowej Eucharystii.
W imieniu władz samorządowych Gminy Wojsławice gratulacje i serdeczne życzenia złożył wójt Henryk Gołębiowski. Jubileusz kapłaństwa ksiądz kanonik Kazimierz Szerement świętował w gronie wielu kapłanów z archidiecezji lubelskiej i diecezji zamojsko-lubaczowskiej. Po Mszy Świętej odbyło się radosne spotkanie towarzyskie w gronie Rodziny i Przyjaciół „pod chmurką” w pięknym ogrodzie Jubilata w Uchaniach (ogród jest znakiem pracowitości i pasji księdza-ogrodnika).
Jubilat ks. kanonik Kazimierz Szerement już 45 lat idzie w codziennym życiu za głosem Ducha Świętego i głosi Chrystusa Jego mocą.
Tekst Krystyna Radomska
Ks. Edward Walewander, KUL
Niezwykłe spotkanie*
„Oto dzień, który Pan uczynił,
Weselmy się i radujmy się w nim” (Ps 118, 24).
Słowa przywołanego Psalmu znakomicie wprowadzają nas w atmosferę dzisiejszej, wyjątkowej uroczystości. Każde spotkanie ludzi z Bogiem i człowieka z człowiekiem jest niezwykłe. Również i to nasze, jubileuszowe. Dlaczego jubileusz 45-lecia kapłaństwa ma w sobie coś niezwykłego, niepowtarzalnego? Przyczyny są różne, acz chyba nie trzeba wymieniać wszystkich.
Wymieńmy wszelako tę jedną, niecodzienną: 45 lat pracy kapłańskiej, prawie połowa stulecia, to czas doprawdy niezwykły. Droga życia ks. mgra kanonika Kazimierza Szerementa jest nader bogata. Najpierw to czas w rodzinie, lata szkolne uwieńczone maturą, a później studia filozoficzno-teologiczne sfinalizowane napisaniem ciekawej, pożytecznej i wysoko ocenionej pracy magisterskiej pt. Dzieje parafii rzymsko-katolickiej pw. Rozesłania Świętych Apostołów w Chełmie Lubelskim w latach 1667-1864. (mps, Archiwum KUL, Lublin 1978). Ukoronowaniem tej drogi były święcenia kapłańskie 5 czerwca 1976 r., udzielone przez biskupa lubelskiego Bolesława Pylaka.
Najbliższa rodzina i wieś rodzinna, a przede wszystkim środowisko parafialne – to wszystko wymagałoby w tym kontekście szczególnego podkreślenia i docenienia. Więcej o tym trzeba będzie z pewnością powiedzieć już za pięć lat, na jubileuszu pięćdziesięciolecia kapłaństwa. Dziś wymienię jedynie pochodzącego stąd, bardzo bliskiego także mnie – najpierw jako nauczyciel religii w szkole średniej, a później profesor filozofii w Seminarium Duchownym – ks. dra Edwarda Pudełkę. Po święceniach kapłańskich nasz Drogi Jubilat pracował w różnych parafiach Lubelszczyzny: w Rudnie koło Lubartowa, w słynnym Garbowie i w Biłgoraju, w Nieliszu i w Uchaniach, w Zamchu, później w Tyszowcach i wreszcie na powrót w Uchaniach. Tu jego dom staje się miejscem spotkań dla wielu spośród nas.
Ks. kanonik Kazio Szerement dał się poznać wszędzie jako gorliwy duszpasterz, który potrafił szybko nawiązać kontakt ze środowiskiem swojej pracy duszpasterskiej, czego dowodem jest dzisiejsza tutaj obecność tylu wiernych. Jest bardzo gościnny. Pamiętam, jak w 1982 r. zjechaliśmy do niego na rowerach do Garbowa, ja z kilkunastoosobową grupą alumnów. Z wdzięcznością wspominam, jak wszystkich nas elegancko przyjął i ugościł. Z wyjątkowym znawstwem opowiedział nam o losach kościołów Garbowa.
Wypada przypomnieć jeszcze i ten niecodzienny obrazek z Jego życia. Kiedyś, jadąc z Przemyśla z moim kolegą, ks. prof. Zygmuntem Zielińskim, dawnym profesorem Jubilata, wstąpiłem niezapowiedziany do Kazia do Zamchu, gdzie był proboszczem. Na początku był nieco zakłopotany, ale przyjął nas bardzo serdecznie i ciepło. Nie mając nic stosownego pod ręką, podarował swojemu profesorowi, ks. Zygmuntowi Zielińskiemu, jako tak zwany gościniec kurę przygotowaną dla siebie na proboszczowski posiłek. Taki jest Kazio: spontaniczny, wrażliwy i czuły na każdy ludzki gest. Na ludzką dobroć odpowiada w dwójnasób, a nawet po wielekroć. Ksiądz Jubilat jest człowiekiem bardzo szczerym i dobrym.
Obecnie obchodzi swój piękny jubileusz 45-lecia święceń kapłańskich. Daje to nam dobrą okazję do podsumowań, ale i refleksji na przyszłość, i to nie tylko Jego, ale i wielu spośród nas.
W tym miejscu posłużę się złożonym z trzech strof Psalmem 63. Tekst ten plastycznie ukazuje rytm życia, rytm każdego dnia człowieka: od rozpoczynającego dzień poranka, przez czas pracy do obiadu i dalej aż do wieczora i późnych godzin nocnych. Psalm ten pozwala zatem dobrze zrozumieć wszystkie etapy ludzkiego życia.
O poranku, niejako początku życia człowieka następuje wymarsz, któremu towarzyszy pragnienie, aby osiągnąć coś wielkiego, jeszcze nieznanego, coś, co może dać spełnienie. Usatysfakcjonuje człowieka. Rodzi się wtedy także tęsknota za wielką tajemnicą. Jest też wtedy miejsce na wielką odwagę kapłańskiej posługi, która nie może być zrealizowana bez Bożego powołania.
Sporo wiemy o tym, jak droga powołania i jego realizacji wyglądała w życiu Jubilata. Psalmista zaś tak opisał proces odpowiedzi człowieka na wezwanie Boga:
„Boże, Ty Boże mój, ciebie szukam;
Ciebie pragnie moja dusza,
za Tobą tęskni moje ciało,
jak ziemia zeschła, spragniona, bez wody”. Ps 63, 2
Godziny obiadu są opisane w Psalmie 63 przez przywołanie trzech podstawowych faktów, ważnych w relacji człowieka z Bogiem:
„Błogosławię Cię w moim życiu:
Wznoszę ręce w imię Twoje.
[...] Myślę o Tobie podczas moich czuwań.
Bo stałeś się dla mnie pomocą”. Ps 63, 5-8
Drogi Jubilacie! Z pewnością znajdujesz się bardziej niż w połowie swej drogi życiowej. Tu, wśród tych, od których wyszedłeś, wznosisz ręce ku Bogu i dziękujesz Mu za to, co dotąd wydarzyło się w Twym życiu.
Ani się obejrzysz, jak przyjdzie pełny wieczór Twojej drogi i nadejdzie czas podsumowania. W Psalmie 63 jest mowa również o godzinach wieczornych. Czytamy w nim takie bardzo ważne słowa psalmisty skierowane do Boga:
„Stałeś się dla mnie pomocą
i w cieniu Twych skrzydeł wołam radośnie:
do Ciebie lgnie moja dusza,
prawica Twoja mnie wspiera”. Ps 63, 8-9
Drogi Jubilacie! Niech wspierająca ręka Pana, który Cię powołał i w drodze nieustannie umacniał, zawsze Ci towarzyszy. Odczuwaj to Ty sam i innym dawaj do przeżycia, że dobroć Boża jest pełnym życiem. Niech prawica Pańska prowadzi Cię tam, gdzie ujrzałeś cel swojego życia, gdzie jest to, czego szukałeś od młodości. Niech się spełni to, co chciałeś osiągnąć i czego w pewnej mierze doświadczyłeś – najwyższe szczęście.
Zrzuć swoją troskę na Boga, a On Cię zawsze podtrzyma i ocali. Również mówiący te słowa wszedł już w pełny wieczór swojego życia, a ma szczęście towarzyszyć Ci już od studiów w naszym lubelskim Seminarium Duchownym poprzez wszystkie odcinki życia Twojej kapłańskiej drogi. Chcę jeszcze dopowiedzieć coś bardzo osobistego. Jestem oto uczestnikiem Twojej chwały, o której już nieco zaświadczyłem.
Powołując się na Pierwszy List św. Piotra Apostoła, proszę Ciebie i innych kapłanów, zwłaszcza obecnych tu kolegów z Twojego roku studiów: „Paście stado Boże, które jest przy was, strzegąc go nie pod przymusem, ale z własnej woli, jak Bóg chce; nie ze względu na [...] zyski, ale z oddaniem; i nie jak ci, którzy ciemiężą gminy, ale jako żywe przykłady dla stada. Kiedy objawi się zaś Najwyższy Pasterz, otrzymacie niewiędnący wieniec chwały” (1 P 5, 2-4).
Drogi Kaziu! Drodzy Bracia i Siostry! Jako przesłania z tej uroczystości wszyscy z pewnością oczekujemy wsparcia. Często słyszymy Ewangelię o winnym krzewie. Pan Jezus powiedział: „Ja jestem krzewem winnym, wy - latoroślami” (J 15, 5). Zatrzymajmy się przy tych nieustannie aktualnych i ważnych dla nas wszystkich słowach.
Dlaczego Pan Jezus tak chętnie mówił o krzewie winnym? Przecież mógł mówić na przykład o krzewie różanym. W Ziemi Świętej rosły przecież słynne róże jerychońskie. Mógł mówić też o krzewie mirtu, który ma liście wiecznie zielone, a do tego jeszcze pachnące – i dlatego był nazywany krzewem wdzięku.
Pan Jezus mówił jednak o krzewie winnym, ponieważ ten krzew przypomina Kościół. Ty zaś, Kaziu, przez prawie pół wieku tak wiele mówiłeś o Kościele. Słuchałem i ja Twoich kazań. Pozostańmy znowu przy potrójnym podziale, tym razem na wiosnę, lato i jesień.
Na wiosnę krzew winny jest niepozorny, niewiele obiecujący. Wystarczy jednak naciąć jego gałązkę (latorośl), a zacznie ciec z niej sok obfity jak ze źródła. Ile w nim ukrytego życia, wytrwałego krążenia? Bujne życie, krążenie. Czy to nie przypomina żywego organizmu, jakim jest Kościół?
Latem gałązka winna rozrasta się. Pojawiają się wielkie rozłożyste liście. W winnicy, w cieniu liści, najłatwiej odpocząć, uchronić się przed zmęczeniem i upałem. Jest to ważne dla człowieka w drodze!
Jesienią winny krzew rodzi piękne owoce, które dają siłę i radość. Kiedy Żydzi dotarli do Ziemi Obiecanej, ich zwiadowcy przynieśli z niej jako zdobycz przede wszystkim gałąź winnego krzewu, tak ciężką od owoców, że musiało ją dźwigać dwóch ludzi.
Kościół przypomina najpierw krzew winny taki, jakim jest na wiosnę – niby niepozorny, mało obiecujący, a ile kryje się w nim bujnego życia.
Kościół przypomina też winny krzew latem. Wówczas krzew winny chroni przed spiekotą, przed rozpaczą samotności, cierpienia, śmierci, grzechu.
Wreszcie Kościół przypomina krzew winny jesienią. Kościół nieustannie przywołuje owoce dobroci, poświęcenia i oddania, świętości.
Wszystko to jeszcze lepiej zrozumiemy, gdy spotkamy się w serdecznym gronie po uroczystości w kościele w niewielkim ogrodzie przy chacie Księdza Kazia w Uchaniach. Ten ogród i jego owoce są dorodne i piękne. Znam ich miły ku wejrzeniu wygląd i doskonały smak. Fakt ten mówi wiele o dobrej i troskliwej ręce Kapłana-Ogrodnika. Po cichu powiem jeszcze i to: ks. Kazio świetnie gotuje. Między innymi smaży doskonałe, chrupiące placki ziemniaczane. Może skosztujemy ich pod chmurką w obejściu jego domu, gdzie chce nas ugościć.
Na zakończenie – módlmy się gorliwie: Boże nasz i Panie! Ty stałeś się dla nas pomocą. Do Ciebie lgnie nasza dusza. Niech Twoja prawica zawsze, o każdej porze dnia i roku, wspiera nas i chroni. Bądź z nami w każdy czas. Niech tak się stanie! Niech tak się stanie! Amen!
* Kazanie z okazji jubileuszu 45-lecia święceń kapłańskich ks. mgra kan. Kazimierza Szerementa, wygłoszone na mszy św. dniu 13 czerwca 2021 r. w kościele pw. św. Michała Archanioła w Wojsławicach.
> >